Modernistyczny Kościół wie dobrze, co to ma znaczyć, ze my wiemy bardzo dobrze, co w pierwszym rzędzie powinno się, powinniśmy wyrwać, usunąć z Kościoła Katolickiego. My musimy — stary chce tego (Lucyfer), stary mówi, stary tego żąda! Teraz osiągnęliśmy to, osiągnęliśmy to, ponieważ tego chcieliśmy! Doszliśmy już do punktu kulminacyjnego. Stoimy już u szczytu, na którego wierzchołku brakuje już tylko: ostrzeżenie, brakuje tylko: ostrzeżenie!!!
KAPŁAN, JAKO KAZNODZIEJA I JEGO
SŁUCHACZE
POKORA E.: Mów prawdę z polecenia Matki
Bożej, to co Ona chce przez ciebie powiedzieć Judaszu Iskariocie! J.: Wielu
ludzi nie ma pokory. Wielu dzisiejszych kapłanów nie ma pokory, bo gdyby mieli
pokorę, nie byliby takimi tchórzami. Mogliby oni wtedy wystąpić z dobrym
(kazaniem) przeciw temu, (diabłu), którego zastępuję, nawet w wypadku gdyby
narazili się na upokorzenie. (Bo kazania o diable, piekle są zacofane —
przestarzałe)... To jest ta słabość, której my się możemy uczepić i ich
uchwycić. Od tej cnoty zależy wiele. Pokora jest tak mało u nich ceniona, tak
mało znaczy, że jej w ogóle nie widać. Tylko, u niewielu ma jeszcze znaczenie,
a tylko bardzo mała garstka wysoko ją ceni i posiada — cnotę pokory. Jeżeli się
naturalnie, o niej nie mówi na kazaniu, w jaki sposób ma się lud nauczyć pokory
albo innych cnót? Skąd ma wziąć materiał, skąd natchnienie, skąd dobrego ducha,
który powinien panować, — jeżeli nie z kazań? Czy jeden z wielkich świętych nie
powiedział:, „Kogo diabeł chce mieć temu nie pozwala na żadne kazanie?. Ale na
takie kazania, jakie teraz są wygłaszane, może im diabeł spokojnie pozwolić iść
(śmieje się znowu pełen złośliwości) E.: Mów prawdę z polecenia Matki Boskiej i
przestań się śmiać, szydzić! J.: Są to w większej części anegdoty, albo temat
“odnowy posoborowej" albo odgrywają oni po większej części rolę
konferansjera (ten, który zapowiada w sposób żartobliwy program przedstawienia
teatru itp.) tam na przedzie (w prezbiterium) (Śmieje się całą siłą) a nie rolę
kaznodziei. Ludzie pomimo to “wiszą mu u ust" (patrzą na jego usta), ale
jak długo jeszcze? E.: Mów prawdę w Imię...! J.: Tak oni “wiszą" u jego
ust i wierzą we wszystko gorąco, karmią się tym, co on mówi, ponieważ jest on
kapłanem, a jego zadanie, posłannictwo pochodzi od biskupa. Mówi on to,
odczytuje każdą niedzielę — już nie z ambony, ale z dołu, że naturalnie
ludzie... to jest także czymś... (śmieje się także znowu głośno)... E.: Mów
prawdę, co musisz powiedzieć z polecenia Matki Bożej — pełną prawdę! J.: Kapłan
ma... (Nie może wypowiedzieć tych słów, dusi się...) Ja nie chcę tego
powiedzieć... E.: Wyrzuć to z siebie! Lucyferze ty nie śmiesz szkodzić, ty nie
możesz Judasza powstrzymywać! Judaszu mów prawdę w Imię...! J.: Kapłan ma z
ambony większą moc, aniżeli, kiedy stoi na dole przed mikrofonem. Dawniej
kapłani mieli większą moc, kiedy mówili swym własnym głosem z ambony, aniżeli
teraz z dołu (z prezbiterium) z 50-cioma głośnikami!!! E.: Mów prawdę, pełną
prawdę z polecenia Matki Bożej!
58
J.: Tak, to
jest właściwie, to jest cały “widz" w tej sprawie (to jest w tym sedno
sprawy). Kiedy ludzie musieli spoglądać w górę, na ambonę i w pewnym sensie
jest to logiczne, — że patrzymy się na tego, który mówi, a nie na każdy
kapelusz, każdą fryzurę, każdy frak (suknię), każdy krawat... Wtedy byli
zmuszeni patrzeć na usta, przynajmniej na głowę kaznodziei. Tego teraz nie ma,
kiedy patrzą na dół. Uwaga ich jest odciągnięta przez innych obecnych!!! E.:
Mów prawdę z polecenia Matki Bożej! Lucyfer nie śmie ci przeszkadzać! J.: Cała
sprawa jest w tym, że zostało to w ten sposób zorganizowane, że kapłan nie mówi
już więcej z ambony. To jest główna logika, to stanowi dla nas wielki plus,
kiedy mówią oni z przodu. Jest to przez nas ukartowana sprawa, myśmy także tego
chcieli! Myśmy to osiągnęli! My osiągamy wszystko! Właśnie teraz osiągamy
wszystko, przede wszystkim wszystko, czego tylko chcemy (śmieje się pewny
zwycięstwa). E.: Mów prawdę, tylko prawdę z polecenia Matki Bożej, a Lucyfer
nie śmie ci przeszkadzać Judaszu Iskariocie w mówieniu. Judaszu Iskariocie mów
w Imię...! J.: My osiągamy, a nawet osiągnęliśmy to, że nawet kobiety — albo ja
wiem kto jeszcze... mogą chodzić na Mszę w nieprzyzwoitych ubiorach, a kapłan ich
nie wyrzuca... Przeciwnie, są kapłani, którzy mówią, że trzeba praktykować
miłość bliźniego w tym... (znosić to, tolerować itp.). E.: Mów i wyrzuć to z
siebie, tę prawdę, w Imię...! J.: ... że trzeba praktykować miłość bliźniego,
nie można sądzić człowieka z ubrania... jeżeli nie jest one “ładne"...
(śmieje się złośliwie) trzeba patrzeć w serca itp.... E.: Mów prawdę w Imieniu
Matki Bożej, tylko prawdę! J.: Dawniej było lepiej, wtedy taka osoba, albo
powiedzmy lepiej taka “włóka" była wyrzucona przez kapłana z kościoła.
Wtedy był jeszcze porządek... Ale teraz każdy brudas może wejść do środka
(śmieje się bezczelnie...) E.: Mów, co Matka Boża ci poleca - Judaszu
Iskariocie i tylko prawdę to co Matka Boża chce przez ciebie powiedzieć! J.: Co
się dalej dzieje jest logiczne. Jeżeli parę takich osób jest w kościele...
(zaprzestaje mówić) E.: Mów nadal prawdę w Imię...! J.: Gdy parę takich osób
jest w kościele, wtedy zwracają się głowy na lewo albo na prawo, do przodu albo
do tyłu, oglądają się za tym co chcą widzieć... (śmieje się głośno). Wtedy jest
także już po modlitwie {śmieje się złośliwie). E.: Mów prawdę, w Imię...! J.:
Wtedy modlitwa “wisi na gwoździu" albo na muchołapce, (śmieje się
szyderczo). E.: Z polecenia Matki Bożej mów prawdę, co Matka Boża chce
powiedzieć! J.: Przez to modlitwa nie może “bujać się" (wznieść się) z
powodu tej “muchołapki". “Buja" się ona najwyżej w sieciach seksu...
(zaprzestaje mówić) E.: Mów prawdę, w Imię...:
UBIÓR OSOBY DUCHOWNEJ
J.: Właśnie
kapłani musieliby właśnie powrócić do czarnego ubioru (sutanny). Musimy to raz
powiedzieć — powiedziały już o tym demony ludzkie, — jeżeli kapłan przyjdzie w
zwyczajnym ubraniu - w koszuli z kołnierzem i krawatem — wtedy nikt nie wie,
czy to jest reporter, czy ktoś inny... (śmieje się szyderczo).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz