149
Ci, którzy przywiązują się do martwej litery i uważają się za wykształconych, i ci, którzy w tej książce nie rozpoznają środka miłosierdzia, Ci miłosierdzia nie uzyskają. Ci, którzy Miłosierdzia nie czczą i którzy nie praktykują go względem bliźniego, nie zostaną obdarzeni miłosierdziem. Nie posiadamy prawa do sądzenia Miłosierdzie w czynach. “Nie sądźcie a nie będziecie sądzeni" większość ludzi nie zdaje sobie z tego sprawy i myśli, że można innych sądzić. W rzeczywistości mają przed oczyma zasłonę i sądzą tam, gdzie nie ma nic do sądzenia. I na prochu budują wulkan. Potrafią w oczach innych proch rozpoznać, ale nie mogą rozpoznać belki, która ma spaść na nich. Uważać powinni, aby nie gnili wewnętrznie coraz więcej i żeby nie zostali uderzeni belką, która im zagraża.
Uważać muszą, aby sami nie stali się prochem i rumowiskiem. Wszystkie zarzuty, jakie drugim stawiają są niczym w porównaniu z zarzutami, jakie mogliby sobie postawić. Najważniejszym w chwili obecnej będzie szerzenie miłosierdzia:, „Na co zda się potępianie drugiego, kiedy powinniśmy myśleć o własnym zbawieniu. Po co sądzić mamy drugich, jeśli Bóg jest tym, który sądzi i karze niesprawiedliwych a nagradza sprawiedliwych. Sądzenie nie jest obowiązkiem ludzi. To do nich nie należy i to nie ich obowiązek sądzenia dusz uprzywilejowanych. To nie jest ich obowiązek udawać, że odkrywają prawdę zniesławiając ich. Oczywiście należy być ostrożnym wobec fałszywych proroków, ale ludzie, którzy mają prawidłowy osąd, sami zdają sobie sprawę z błędów rzekomych proroków. Człowiek o zdrowym rozsądku, zdrowym odczuciu, zauważy wnet, że coś nie gra. Najgorszą rzeczą jest, że nie występuje się przeciwko złym ludziom, ale przeciwko dobrym. W ten sposób popełnia się nieodwracalne błędy. Oskarżyciele przyznać się powinni wpierw do swego “mea culpa" zanim zaczną belką rozwalać piersi drugich. Faryzeizm nie ma nic wspólnego z Bożymi przykazaniami. Nawet, jeśli przedstawia ci się, jako “tradycjonalista" pozostaje faryzeuszem. Działać trzeba bez zwłoki Działajcie, działajcie! Czas jest policzony, my sami odczuwamy to na dole (wskazuje na dół) Rzuceni jesteśmy na wszystkie krańce świata, aż do utraty tchu. Mimo wszystkich trudności, każe nam Ta Pani z góry (wskazuje do góry) mówić, rozszerzać trzeba wszystkie tłumaczenia na włoski, angielski i hiszpański. Ponieważ ta książka musi wyjaśnić rozpaczliwą sytuację Kościoła i stać się przewodnikiem dla tych, którzy szukają prawdy o sytuacji Kościoła, takiej, jaką widzą Ci tam z góry {wskazuje do góry) a także Ojciec Święty (powinien czynie) jak tylko może. Nawet w wydaniu francuskim trzeba dodać wszystko, co jest do dodania. ' (To zostało uczynione przez dodanie trzeciej części wypowiedzi demonów) Trzeba wydrukować, że to, co powiedzieliśmy jest dla dobra Kościoła powiedziane, bez możliwości kłamania. Tę książkę trzeba rozpowszechniać we wszelki możliwy sposób. Ostrzeżenia z Garabandal. Wydaje się nam, że teraz nie można już zwlekać. Dlatego też atakujemy strasznie we wszystkich zakątkach świata, dlatego właśnie, że wydaje się nam, że czekanie na ostrzeżenie nie powinno już trwać długo, lecz dokładnej chwili nie znamy. Ostrzeżenia rozpowszechniać trzeba na całym świecie. (Belzebub nagle krzyczy) ONA jest tu i ONA tu jest ze swą koroną z gwiazd. ONA jest za wami. ONA was wspiera i podtrzymuje. Jeśli nawet tego nie odczuwacie, nie widzicie, ONA mimo wszystko jest z wami. Mimo przeszkód mówi ONA — Ta z góry (wskazuje do góry) szukajcie jak tylko możecie możliwości otrzymania imprimatur. Bez zwłoki ogłaszajcie w innych językach. Przynajmniej w tych trzech, któreśmy wymienili. Ona spodziewała się, że to będzie szybciej. Działajcie bez zwłoki, bo nie za długo może być za późno. Macie na to Jej błogosławieństwo, tak jak Ci z góry (wskazuje do góry) dają je na wszystko, czego chcą i co postanawiają. Skończyliśmy mówić. Zmuszeni zostaliśmy powiedzieć wszystko wbrew naszej woli.150
WYPOWIEDZI DO KAPŁANÓW NASZYCH CZASÓW
5 kwiecień
1978 rok. Egzorcysta — O. Ernest Fischer, były misjonarz Gossau (Sint-Gall
Szwajcaria) Demon — Verdi Garandieu, demon ludzki Ksiądz Verdi Garandieu, demon
ludzki, kapłan z diecezji Tarbes w XVII wieku, za pośrednictwem opętanej zwraca
się do swoich braci w kapłaństwie z patetycznym poselstwem i na rozkaz Trójcy
Świętej i Najświętszej Marii Panny zaklina ich, aby powrócili na wąską drogę
Ewangelii dla uniknięcia straszliwego losu, jaki spotkał jego z powodu
sprzeniewierzenia się łasce. Wskutek egzorcyzmu Leona XIII, użytego w tym
przypadku przez Ojca Fischera, wymienione były liczne wezwania, a wśród nich
także do Św. Wincentego Ferriera, wielkiego misjonarza dominikańskiego,
Hiszpana z XIV- na XV wieku, którego wspomnienie liturgiczne obchodzimy właśnie
5 IV. Apostołował w Hiszpanii, Włoszech, Szwajcarii i Francji, gdzie zmarł w
1419 roku w Vannes. On był ciemiężycielem demonów, którym wyrwał wiele dusz
przez swoje życie pełne miłości, pokuty, i płomienne kazania. (To staremu
Lucyferowi wyrwane zostały te dusze, a nie mnie — powiedział demon Verdi
Garandieu w czasie egzorcyzmu). W sumie: Święty Wincenty Ferrier — wzór do
naśladowania; ksiądz Verdi Garandieu, przykład nie do naśladowania. Demon mówić
będzie bez przerwy blisko dwie i pół godziny. Tu przedstawiamy tekst jego
wypowiedzi, na rozkaz Nieba do kapłanów naszych czasów. Verdi Garandieu, po
zwróceniu uwagi, że on także stał się “demonem między demonami"
natychmiast zaczął krzyczeć:" Jakież ja głupstwo zrobiłem, że nie
współpracowałem z laską, że prowadziłem życie takie jakie przeżyłem! (później
żałośnie krzycząc woła podnosząc opętaną} Dlaczegóż tak się opuściłem,
dlaczego? Dlaczego zgodziłem się przyjąć święcenia, kiedy nie byłem do tego
zdolny, gdyż nie zadawałem sobie żadnego trudu by wznieść się do tego wysokiego
ideału? Dlaczego zły przykład dawałem, jak to czyni teraz tysiące kapłanów, nie
będąc godnym moich święceń. Dlaczego katechizmu nie uczyłem w taki sposób, w
jaki powinienem to czynić? Czas upływał mi na oglądaniu sukien niewiast zamiast
na wykonywaniu przykazań Bożych. Szczerze mówiąc nie byłem ani gorący ani
zimny, byłem letni i Pan mnie zwymiotował ze swych ust. W mojej młodości
jeszcze byłem dobry, jeszcze współpracowałem z łaską. (W czasie, kiedy mówił,
słyszeliśmy jego krzyki przez opętaną). Później dopiero stałem się letni. Wtedy
wszedłem na drogę uciechy, szeroką i łatwą, a opuściłem drogą wąską, drogę
cnoty i nie reagowałem na łaskę, a potem jeszcze niżej. Z początku jeszcze się
spodziewałem, chciałem się nawrócić, ale to mi się nie udało, ponieważ już nie
potrafiłem się dostatecznie modlić. Nie współpracowałem z łaską, bo z letniego
stałem się zimny. Między letniością a zimnem jest odległość tylko skórki
cebuli. Gdybym był gorący i gorliwy nie zaznałbym tego nędznego losu. Jeśli
kapłani naszych czasów nie nawrócą się, doznają tego samego losu, którzy dają
zły przykład, są letni i nie współpracują z łaską Bożą. Wszyscy, jeżeli się nie
nawrócą, nie będą mieli lepszego losu niż ten, który ja mam, ja Verdi
Garandieu. Ach! jakimże losem jest dla mnie piekło! Ach, bodaj żebym się nie
narodził! Gdybym mógł żyć na nowo! Chciałbym na ziemię wrócić, ażeby lepiej
żyć. Ach, spędzać chciałbym moje noce i moje dni na kolanach, na modlitwie,
wzywając Najwyższego. Wzywałbym Aniołów i Świętych, aby mi pomogli opuścić
drogę potępienia, lecz cofnąć się już nie mogę, jestem potępiony (kończy
żałosnym głosem) Niestety, kapłani nie wiedzą, co to znaczy być potępionym w
piekle i co to jest piekło. Teraz, prawie wszyscy na ziemi idą drogą
najmniejszego oporu. Kosztować chcą uciech życia. Są przekonani, że stać się
humanistą, jak oni mówią i dorównać sposobem myślenia swej epoce, to rzecz
teraz nabyta, zostanie na zawsze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz