105
Uczynili to tak, że zwiedli nawet dobrych, co przepowiedziało Pismo Święte, ale teraz ludzie nie patrzą już tak do Pisma.
JAN XXIII I SOBÓR
18 czerwca
1977 r. E.: Egzorcyści B.: Belzebub E.: W Imię Najświętszej Maryi Panny...
powiedz nam prawdę! B.: Jan XXIII zaczął swój pontyfikat w 1958 r.; ten Jan, on
nie był bardzo inteligentny, nie był także wysoko wykształcony. O tym nie
chcielibyśmy mówić. E.: Ale teraz jest przecież wysoko w niebie? B.: Ach! Ona
(wskazuje w górę) chciałaby, abyśmy powiedzieli coś o nim i o tym przekl...
Soborze, ale tego właśnie nie chcemy! Wy sobie mówcie o wszystkim, tylko nie o
Soborze, bo to jest trudny temat, idźcie sobie po prostu starą, zwyczajną
drogą. E. W Imię... mów tylko to, czego chce Najświętsza Maryja Panna! B.: Ach
Ta, chce właśnie za wiele, właśnie za wiele (jęczy). E. Powiedz, czego Ona
chce... B.: W 1958 zaczął Jan swój pontyfikat, można by powiedzieć, że było to
tylko chwilowe rozwiązanie, w każdym razie on został papieżem. Był on pobożny i
chciał dobrze, myślał dobrze, chociaż nie zawsze mu to wychodziło, to co sobie
zaplanował. W każdym razie zwołał sobór, lepiej by było gdyby tego nie uczynił.
E.: Z jakiego punktu widzenia, “lepiej żeby tego nie uczynił?" W Imię...
mów! B.: Z punktu widzenia Tych tam z Góry (wskazuje w górę) E.: Powiedz prawdę,
w Imię...! B.: Nie chcemy tego mówić, nie chcemy mówić kazań. E.: Czy było to z
punktu widzenia tych tam z dołu? B.: Dobrze, było to mianowicie tak: Tam u Góry
(w Niebie) nie było zaplanowane, aby później dziecko zostało wylane razem z
kąpielą. Tego Ci tam u Góry, nie zaplanowali (wskazuje w górę). Ale tak, jak
się teraz sprawa przedstawia, byłoby naprawdę lepiej, aby Sobór nie został
zwołany (nie odbył się). Można by powiedzieć, że naprawdę były sprawy, które
wymagały reformy, ale tak się teraz sprawa przedstawia — dziecko zostało wylane
razem z kąpielą, tak, że te brudy (posoborowa) diabeł wie jak daleko, jak długo
mogą płynąć... A przede wszystkim w wannie nie pozostało nic, jak tylko brud i
gnój — po tym dziecku, które tam było. — Byłoby więc lepiej... E.: Czy myślisz
tu o Kościele Świętym? B.: Tak o Kościele Świętym i przede wszystkim o Soborze.
Z tym Soborem popełniono bardzo wielki błąd. Myślę, że Papież Jan nie darmo
mówił na łożu śmierci (przerywa) On by się jeszcze dziś przewrócił w grobie,
gdyby wiedział, jak się ta sprawa dziś przedstawia!!! E.: Czy on tego nie wie?
106
B.:
Naturalnie wie on o tym, dojrzał to już na łożu śmierci, że nie było bardzo
sensowne, zręczne, praktyczne. Wtedy było już jednak o wiele za późno. On nie
wiedział, że ten Sobór będzie miał tak niszczące, rwące, burzące, straszne
skutki, jakich jeszcze nigdy nie było. On myślał, że robi dobrze. Miał on dobrą
wolę i myślał, że czyni wszystko dla dobra Kościoła. Chciał coś zreformować, co
naprawdę powinno było być zreformowane. Czy on mógł wiedzieć, że później ci
kardynałowie, ci imitowani (nieposłuszni), a nie ci dobrzy wyrwą mu berło z
ręki i przewrócą, przekręcą wszystko w tak straszny sposób. Czy on mógł o tym
wiedzieć? Czynił on to z dobrą wolą i dostał się także do nieba, w każdym razie
został uratowany. E.: W Imię... mów prawdę i tylko prawdę! B.: On był pokorny i
prawy, nie był on jednak za nadto zdolny (nie miał zanadto wielkiego talentu) W
tym czasie powinien był być wybrany właściwie taki, który byłby wysoko
uzdolniony i potrafiłby rządzić Kościołem, a berłem wywijać w ten sposób, aby
berło to nie było tylko malowane (fikcję, imitację). To spostrzegł on jednak za
późno!!! Ale patrząc na całość (całościowo) było to jednak w planie (dopust
Boży) Tych tam u Góry (wskazuje w górę), ponieważ Pismo (święte) i wszystko
musiało zostać wypełnione... Było to wszystko w Ich planie (dopust Boży), ale
dla tych tam u Góry jest to przykry widok, jak ta sprawa (“odnowy"
posoborowej) się dziś przedstawia. E.: W Imię Ojca... Mów nadal prawdę! B.: Na
łożu śmierci gorzko go to bolało, kazał więc przywołać niektórych ze swych
poufnych, albo takich, o których sądził, że są mu oddani, i powiedział im, że
chciałby zawołać do świata: . “Obym był jednak nie zwoływał tego Soboru!
Widział on, jak straszne skutki przyniesie ten Sobór, ale nie mógł już jednak
nic uczynić! Kiedy znalazł się na łożu śmierci, nie mógł już nic więcej
uczynić, aby to wszystko cofnąć, odwrócić. Temu tam u Góry (wskazuje w górę)
mógłby jeszcze w tej sytuacji tylko powiedzieć: Boże odpuść mi, bądź mi
miłosierny, daruj, że to zrobiłem. Inni, ci pozornie poufni (przyjaciele)
powinni przecież być tak dobrzy — o dla Boga! — i udostępnić tę wiadomość
światu i następnemu papieżowi, (co Jan XXIII mówił na łożu śmierci o Soborze,
że trzeba go zawiesić). E.: Mów prawdę, i tylko to, czego chce Najświętsza
Maryja Panna! B.: Ale jego udani poufni (przyjaciele) myśleli: — Ach ten jest
już na łożu śmierci. Nie jest w pełni władz umysłowych (bredzi, ma gorączkę).
Nie można odwołać raz zwołanego Soboru, nie można być chorągiewką, która
ukierunkowuje się wedle tego jak zawieje wiatr itd. Sobór ten nie miał już
żadnej kierownicy i hamulca, którą można by nim umiejętnie pokierować,
względnie zatrzymać. W tym czasie (w międzyczasie) sprawy zaszły już tak
daleko, że nie można było już nic uczynić. Ster został urwany. Kierownica
została właśnie urwana ze śmiercią Jana XXIII. Naturalnie, my demoni mieliśmy
także w tym swój udział. Staraliśmy się wyciągnąć korzyści z nadarzającej się
okazji, owoce z tego wszystkiego. Czyniliśmy naturalnie wszystko, aby to nie
mogło już zostać zatrzymane. (Aby Sobór nie był przerwany).
Dlatego
macie także te rwące i niszczące jak wezbrane górskie potoki skutki: niezgody,
sprzeczności i diabeł wie, co jeszcze do tego. Ci jego poufni(przyjaciele)
myśleli, że ma on (Jan XXIII) zwapnienie, sklerozę, lub coś podobnego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz