101
B.: ... gdyby nimi nie byli, nie mogliby w tak wyrafinowany sposób zakwaterować człowieka, który odgrywa rolę drugiego papieża, albo wyraziwszy się lepiej — pierwszego; prawdziwy papież stoi na dalszym planie. E.: Mów nadal, co masz do powiedzenia, w Imię Jezusa...! B.: Jest to smutne, że to czynią, ponieważ przez to skazują prawdziwego papieża, na wiele okrutnych mąk, których w przeciwnym razie nie musiałby znosić. E.: Mów nadal, w Imię Jezusa... mów Belzebubie! B.: Tymczasem czynimy wszystko, aby przeszkodzić, by spostrzeżono, że działa tam drugi papież. My jesteśmy więcej wyrafinowani aniżeli wszyscy ludzie razem wzięci. Czynimy wszystko, aby utrzymać to w tajemnicy...
E.: Mów Belzebubie w Imię Jezusa! B.: Ja powiedziałem, że potrafią oni to ukrywać z całym wyrachowaniem i że nawet kapłani i laicy tradycjonaliści, nie chcą w to po prostu wierzyć, ani przyjąć tego do wiadomości. Ale niestety — mówię wam — to jest prawda. E.: Mów w Imię Przenajświętszej Trójcy...! B.: Oni mówią: — “Nie ma sobowtóra, to jest niemożliwe, jest tylko jeden papież. E.: Co musisz jeszcze do tego dodać? Mów w Imię..! B.: Trzeba powiedzieć: “Bądźcie ostrożni i roztropni jak węże". E.: Mów Belzebubie, w Imię Jezusa! B.: Bądźcie ostrożni i roztropni, jako węże, ale nie działajcie przedwcześnie z dementowaniem, ponieważ to... (nie wypowiada tych słów). E.: W Imię Jezusa, mów, tylko prawdę! B.:... ponieważ (głośnym głosem) panuje naprawdę jeszcze jeden fałszywy papież, imitowany... Ważne jest, aby się ludzie powoli obudzili, ponieważ śpią prawie wszyscy... E.: Belzebubie, co musisz jeszcze powiedzieć w Imię Jezusa... Mów tylko prawdę, czego chce Matka Boża! B.: Wprowadzamy teraz w błąd laików, kapłanów i biskupów i wiem ja, kogo jeszcze. Staramy się czynić wszędzie zamieszanie i wpoić im... Nawet kardynałów, którzy wchodzą i wychodzą z Watykanu, możemy zaślepić. Możemy tak pokręcić, pomieszać, że tego wcale nie spostrzegają. Dzisiejsza chirurgia stoi tak wysoko, że może zewnętrznie człowieka “przeformować" jak kukiełkę (ma trudności z oddychaniem) a jeżeli jest ktoś w Watykanie zasiedziały jak to jest w wypadku sobowtóra, mogą mu kardynałowie stale wciąż mówić o zwyczajach (tu panujących) i o wszystkim, co dotyczy praw papieża i wpoić mu to tak, że on nie ma żadnych trudności naśladować mimikę i co tylko potrzeba. Tylko niekiedy, niekiedy cośkolwiek coś mu się nie udawało, ale tego wszyscy nie spostrzegają. (Wypowiedzi na ten temat pochodzą jeszcze z 10 czerwca 1977 r. i my je tu załączamy}. E.: Czy sobowtór jeszcze żyje? Mów prawdę, w Imię...!B.: Tak, on
żyje jeszcze, tą korzyść mamy, że on jeszcze żyje, że miał być zamordowany, to
zostało przez nas zainscenizowane, aby cała ta “zupa" przede wszystkim
znikła. Na Jej rozkaz musimy mówić, że on jest (żyje). Papież cierpi wielkie
udręczenie jak to musieliśmy powiedzieć. Gdyby tylko papież sam sterował(Paweł
VI) Kościołem i mógłby naprawdę mówić, to co by chciał... nie byłby kościół
nigdy tym, czym jest (nie byłby w tak opłakanym stanie).
102
Żyje on
(papież Paweł VI) biednie w swych komnatach i czeka na to, by stan Kościoła
polepszył się. A wszystko wydaje się być daremnym. Jest on naprawdę dręczony
przez swych poddanych, którzy by powinni go wspierać i w tym ciężkim położeniu Kościoła,
w jakim się teraz znalazł, powinni mu pomagać we wszystkim i stać u jego boku.
Zamiast tego... (nie chcemy tego powiedzieć) zamiast tego możemy naprawdę
zrobić to, że on nie jest już więcej kompetentny. Przede wszystkim nie ma on
wiele do powiedzenia. Jest on męczennikiem. Powiedziałem to już raz. Ma on
gorzej jak męczennik Szczepan. Bardzo kochają go Ci tam u Góry (wskazuje w
górę), bardzo go kochają. Jeszcze raz musimy podkreślić:, co przychodzi od jego
nieposłusznych kardynałów i od tego fałszywego(sobowtóra)... temu nie trzeba
być posłusznym. E.: Czy papież Paweł VI wie, że ma sobowtóra? B.: W każdym
razie, co się święci, on wie, że... że... cierpi, dlatego niewypowiedzianie,
ponieważ przez jego kardynałów nie dociera na świat, do Kościoła i do biskupów
to, czego chciałoby Niebo i on sam. On wie dokładnie:, że jest on jeńcem, w
pewnym stopniu jest on jeńcem Watykanu. Dlatego cierpi wielką udrękę. Ponieważ
kardynałowie nie są mu posłuszni, a przy tym fabrykują wiele takich rzeczy,
które nie są zgodne z wolą Bożą, dlatego musiał Judasz owego 17 sierpnia 1975
r. powiedzieć, że teraz nie potrzeba być już więcej, być takim posłusznym.
Judasz powiedział wtedy: “Nie można być posłusznym wilkom, a żaden baranek
(baran) nie rzuca się sam w paszczę wilka". O tym (“Odnowie
kardynałów") trzeba by krzyczeć z dachów. Trzeba by powiedzieć każdemu
biskupowi, że to, co przychodzi (rozporządzenia, instrukcje) od niektórych
kardynałów nie jest po myśli papieża, ale od nich samych i przez to nie
zobowiązuje do posłuszeństwa. Ale wszyscy są tak oślepieni i ślepi jak tabaka w
rogu, że po prostu niczego nie chcą dojrzeć. A nadto jest jeszcze ten faktor
(szalbierz-sobowtór) i ci trzej najwyżsi kardynałowie. (O tych trzech
kardynałach mówiła w latach 1972-1973 Najświętsza Maria Panna w Bay-\ide
kilkakrotnie wymieniając ich nazwiska: Kard. Villot, Kard. Benelli i Arcyb.
Casaroli, mówiła też wyraźnie o sobowtórze Pawia VI w Watykanie, jak również o
strasznym cierpieniu papieża Pawła VI... uwaga od tłumacza). Jest ich jeszcze więcej,
(kardynałów nieposłusznych papieżowi i biskupów). Ale ci (trzej) są najgorsi,
ponieważ oni w pewnym stopniu stoją (są) z nami po większej części w
połączeniu. W ten sposób (przy pomocy i ukrywając się za plecami kardynałów)
możemy tak maskować i kręcić, że ludzie tego nie spostrzegają. W tym jest nasz
zysk, korzyść. My się cieszymy, że tego nie spostrzegają. Gdyby to wyszło na
światło dzienne, jakie podziemne machinacje przeprowadzają ci trzej
kardynałowie... za to byliby dawniej w 15 wieku spaleni na stosie, jak
czarownice. Dzisiaj jednak jest inaczej (i to jest znak czasu) dyskryminowani,
dręczeni, prześladowani są ci, którzy głoszą i czynią dobrze (wierni, kapłani,
biskupi trzymający się Tradycji Kościoła). Inni natomiast, którzy czynią źle,
głoszą fałsz i szykanują współchrześcijan i czynią takie diabelstwa... którzy
kręcą, zatajają takie rzeczy... które nigdy albo tylko z wielką trudnością mogą
zostać odkryte, tym powodzi się dobrze. Są poważani, szanowani. Tych uznaje się
za “kompetentnych" i dobrych i mówi się, że tych trzeba słuchać, bo co od
nich wychodzi jest dobre, jest w porządku, bo pochodzi od “kompetentnych
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz